sobota, 10 stycznia 2015

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy - moje pięć groszy w tym temacie

Jutro kolejny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jak zwykle rozpoczęło się jątrzenie i walka "warto-nie warto". 
Oczywiście - można prać swoje brudy na forum i wylewać pomyje na wszystkich dookoła - zgodnie z zasadą, że Polak Polakowi nawet porażki zazdrości, a co dopiero sukcesu. 
Można rozliczać i doszukiwać się niezgodności w rozliczeniach (choć WOŚP i Owsiak są cały czas pod bacznym obstrzałem opinii publicznej i są dokładnie rozliczani przez wiele stron - a dla ciekawości,zainteresowani nich sprawdzą jak wygląda rozliczenie Caritasu - myślę, że oskarżenia i baczną obserwację należy raczej tam wprowadzić, bo i kasa grubsza tam leci - w 2009 wpływy rzeczowe i finansowe Caritas Polska wyniosły bagatelne miliony - 164 795 316 PLN).
Ja nie znoszę nagabywania wolontariuszy i konieczności łażenia z serduchem w klapie, ale pójdę i dam. 
Razem ze mną pójdzie mój maluch i będzie wrzucał złotóweczki do puszek i pobierał te cholerne naklejki (z czego będzie zapewne zadowolony, bo naklejki uwielbia) - dlatego, że w szpitalu, w którym rodziłam co drugi sprzęt miał na sobie informację, że został zakupiony ze środków WOŚP. Dzięki nim maluch mógł mieć zrobione USG parę dni po porodzie, jeszcze w szpitalu (a nie po odczekaniu paru miesięcy w kolejce do państwowego zakładu, lub po opłaceniu prywatnej wizyty), żółtaczkę leczył w cieplarkach, nabytych - a jakże - ze środków WOŚP; aparat ktg podłączony do mojego brzucha przez cały czas porodu - nie nich ktoś zgadnie skąd? - oczywiście ze środków fundacji... Jeżeli państwo było na tyle niewydolne, że fundacja musiała doposażyć szpitale w takie sprzęty, to nie wina Owsiaka. Ja osobiście odczułam jego pomoc i dlatego jutro pójdę wrzucić choć parę złotych, bo nie wiadomo z jakich jeszcze rzeczy przez Fundację WOŚP przyjdzie mi jeszcze w życiu korzystać.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz