niedziela, 13 kwietnia 2014

Wszystkie koleżanki miały dziecko, to jak też...Czy to dobry powód do zostania rodzicem?

I jeszcze jedna historia, która mnie zbulwersowała... Jeszcze jedna wrzutka do przemyśleń i dyskusji...
List tygodnia od jednej z czytelniczek Wysokich Obcasów, która zawarła swoje obserwacje z jednego z placów zabaw w galerii handlowej w treściwym i mocnym liście... Ja wszystko rozumiem, tez pracuję, też doświadczam zmęczenia dzieckiem - ale ono jest moje i moja decyzja o urodzenia brzdąca wiąże się z tym, że się nim zajmuje najlepiej jak mogę - a nie porzucam gdziekolwiek bądź. Jak ma się czuć dziecko tak wielokrotnie doświadczające poczucia odrzucenia, permanentnie doświadczające stresu związanego z brakiem osoby najbliższej u swojego boku...Jaki dorosły wyrośnie z takiego malucha? 




A najbardziej mnie dotknęła puenta listu - i motywacja jednej z matek. Bo inne miały dziecko, więc ja też. Czy to ma być wystarczające? A gdzie miłość do małej kluseczki, która pomimo różnych fochów z bezgraniczną miłością patrzy na rodziców?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz