piątek, 25 kwietnia 2014

Co robić po ukąszeniu osy, pszczoły, trzmiela?

Już coraz ładnie na zewnątrz. Wszystko się budzi/ obudziło do życia. Również nasi pasiaści przyjaciele - bez nich nie byłoby nic - kwiatków, owoców, warzywek, etc. Niestety kontakt bliższy z przedstawicielami rodów os, pszczelich trzmielich, itd. (bąk - to tez trzmiel, tylko z gatunku takich właśnie beczułkowatych trzmieli ;)) może grozić mniejszymi lub większymi przykrościami.
Ja żyję nadzieją, że nasz syn nie jest uczulony - ale miałam fazę, gdy chciałam na działkę zabierać adrenalinę w termosie - na wypadek ukąszenia i wystąpienia wstrząsu anafilaktycznego... Lekarz mi to wybił z głowy (może wypisać receptę na taką auto-flaszkę z adrenaliną, ale tylko wtedy gdy już były epizody wskazujące na uczulenie), ale mimo wszystko lęk gdzieś tam głęboko cały czas we mnie drzemie... 
Znalazłam krótki i treściwy poradnik opisujący możliwe reakcje i sposoby działania - warto zapoznać się/ wydrukować go w momencie gdy wybieramy się na działkę, na długi spacer po łąkach/ na targi żywieniowe, gdzie przy stoiskach ze słodyczami mogą kłębić się i ludzie i osy... 


niedziela, 13 kwietnia 2014

Wszystkie koleżanki miały dziecko, to jak też...Czy to dobry powód do zostania rodzicem?

I jeszcze jedna historia, która mnie zbulwersowała... Jeszcze jedna wrzutka do przemyśleń i dyskusji...
List tygodnia od jednej z czytelniczek Wysokich Obcasów, która zawarła swoje obserwacje z jednego z placów zabaw w galerii handlowej w treściwym i mocnym liście... Ja wszystko rozumiem, tez pracuję, też doświadczam zmęczenia dzieckiem - ale ono jest moje i moja decyzja o urodzenia brzdąca wiąże się z tym, że się nim zajmuje najlepiej jak mogę - a nie porzucam gdziekolwiek bądź. Jak ma się czuć dziecko tak wielokrotnie doświadczające poczucia odrzucenia, permanentnie doświadczające stresu związanego z brakiem osoby najbliższej u swojego boku...Jaki dorosły wyrośnie z takiego malucha? 


Czy istnieją z gruntu złe dzieci? Historia z Polski, z XXI wieku a jak z koszmaru

Dzisiaj nieco egzystencjalne. Choć to chyba nie jest najlepsze określenie i artykułów i pytań jakie idą za ich lekturą. 
Czy istnieją złe z gruntu dzieci? Według mnie nie - to my, dorośli budujemy je i ich światy. Zaburzenia wynikające ze zmian patologicznych mózgu czy układów hormonalnych (bo to te z ważne) to nikły procent. Dlaczego więc "bohaterki" reportażu wrodzonym złem dzieci tłumaczyły znęcanie się nad nimi? Czy nie powinno być tak, że dziecko już raz skrzywdzone przez niewydolna rodzinę powinno być otoczone szczególną troską i miłością?

sobota, 5 kwietnia 2014

Zasady współpracy z Witoldem

Na fali porządków przedświątecznych dotknęłam pewnej świętości - czyli swoistego dekalogu, który był przyczepiony na lodówce i służył jako ściąga dla opiekunki Witka.
Trochę już się zdezaktualizował - bo Mały już jest większy :) i ma nieco inne wymagania i potrzeby. No i opiekunka już zna Witka i wie jak z nim się obchodzić. Polecam podobne rozwiązanie - ja musiałam maluszka zostawić z osobą z poza rodziny, ale nawet jeżeli dziecko zostaje z babcią / dziadkiem warto zostawić im taki spis, aby uniknąć zadrażnień. Dziadkowie mogą mieć inne spojrzenie na różne rzeczy - na przykład mogą nie widzieć problemu w pojeniu dziecka syropowym uklejkiem, czy w robieniu kanapki z miodem dla małego alergika...