wtorek, 27 sierpnia 2013

Co robić gdy dziecko ma zatkany nosek?

Dzisiaj parę słów "poradnikowych" - przetestowanych na własnym przykładzie, co prawda parę miesięcy temu, ale choróbsko może nas dopaść w każdym czasie... (oby jednak nie...)
Zatkany nosek może mieć parę różnych przyczyn – najczęściej jest nią infekcja wirusowa, czyli nasz popularny „katarek”. Generalnie metody walki z katarem w pierwszym roku życia dziecka są niewielkie – dopiero gdy maluch dobiega roku, lub jest ponad rocznym brzdącem można próbować wydmuchiwania (bo odruchy i kontrola nad ciałkiem mogą pozwolić na opanowanie tej trudnej sztuki). Jednak gdy mamy młodszy egzemplarz, musimy sięgnąć po inne metody. Bardzo ważne jest to, że ABSOLUTNIE NIE MOŻEMY NIECZEGO TWARDEGO WKŁADAĆ DO NOSKA DZIECKA – oczyszczanie za pomocą pałeczek kosmetycznych jest wykluczone (choć pozornie najłatwiejsze) – w ten sposób można uszkodzić błonę śluzową, zaburzyć mechanizm oczyszczania i doprowadzić do rozprzestrzenienia zakażenia.


Dopuszczalne metody (i skuteczne – sami testowaliśmy je na sobie podczas katarku Witka) – są identyczne zarówno przy wirusowym zakażeniu jak i przy zatkanym nosku z powodu suchego powietrza (bo klimatyzacja, ogrzewanie, gorąca plaża, i tak dalej…).  Na co dzień najlepsze i najtańsze jest zakraplanie soli fizjologicznej – staramy się nie celować prosto do noska, tylko zostawić kropelkę tuz pod noskiem, tak aby dziecko samo ją wciągnęło. Ja sobie radziłam w ten sposób, że brałam kropelkę na palec i z palca ją aplikowałam do noska, tak aby skraj dziurek był zwilżony. To robiliśmy niemal codziennie przy porannej toalecie :) Zestaw 100 buteleczek po 5 ml kosztuje około 25-26 PLN i starcza na ho, ho, ho – my naszego jeszcze nie zużyliśmy, a stosujemy sól również do przemywania oczek.

Drugi sposób nawilżenia, który musieliśmy zastosować, aby Witek pozbył się zalegającej wydzieliny podczas przeziębienia to sprej z wodą morską (stosujemy u niemowląt, u noworodków tylko sól fizjologiczna powinna być używana). Buteleczka kosztuje w okolicach 15-20 PLN. Ja miałam olbrzymi problem z tym, żeby aplikatur włożyć do noska (bo to już był etap zwiększonej ruchliwości dziecka) i aby podać dawkę. Wydawało mi się, że taką falą utopię dziecko – w końcu sama wypróbowałam na sobie siłę aplikacji i okazało się, że strach ma wielkie oczy. Strumień był strumykiem, całkiem przyjemnym i rzeczywiście przynoszącym ulgę. Ja czułam się świetnie, a Witek tego urządzania nie lubił i kojarzył je źle. Gdy chciałam zastosować sprej musiałam Witka brać na jedną rękę,  odwracać jego uwagę jakąś wybitnie fajną rzeczą, zwykle dla niego niedostępną J i drugą szybciutko przytykać do dziurki w nosku i psikać…

Po soli fizjologicznej lub wodzie morskiej dobrze jest dać zadziałać grawitacji – jak dzidziuś zacznie kichać – sam wykicha większość zanieczyszczeń. Nam zostanie tylko wytarcie buzi do czysta chusteczką :) W przypadku wybitnie trudnych i wielkich glutów może pomóc nam gruszka (już od 2 PLN) – my ja stosowaliśmy może ze dwa/trzy razy, lub aspirator (na przykład FRIDA – ja nie mogę na nią patrzeć, ale znajomi są nią zachwyceni – koszt w okolicach 20 PLN + konieczność dokupowania filtrów ~3 PLN za 10 sztuk). Trzeba namierzyć sztukę i zręcznie ją odciągnąć. Bardzo ważne – gruszka czy aspirator mogą być używane po nawilżeniu noska. Szarpanie się z zaschniętą wydzieliną może powodować ból u dziecka, można też uszkodzić w ten sposób błonę śluzową i spowodować nadkażenia, które utrudnią kolejne parę dni życia i bobasa i naszego.  


Mam nadzieję, że powyższe pomoże w starciu z tak dużą sprawą jak zapchany mały nosek ;) 

1 komentarz:

  1. Marimer baby + aspirator np: Nosefrida Frida i po kłopocie

    OdpowiedzUsuń