wtorek, 14 maja 2013

Krótki kolaż - macica (wariacja na temat apetytu....)


Tutaj inne znalezisko z tego samego okresu, co w poprzednim poście. 
Naprawdę musiałam być mocno poruszona i rozżalona, zdaje się, że wtedy odczuwałam swoją przedmiotowość bardzo mocno... - a zasadzie stałam się inkubatorem i nic innego już się nie liczy...




Teraz jak myślę sobie o ciąży, to stwierdzam, że sporo nieprzyjemności tego stanu zatarło się, zapominam o nich... A jak jeszcze widzę bezzębny uśmiech swojego synka, to rozpływam sięi zaczynam rozważać kolejne dziecko (oczywiście nie od razu, ale za dwa czy trzy lata, jak już zapomnę na dobre o zgagadze, obrzękach i innych tego typu....). 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz