poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Alarmujące objawy - diagnostyka nowotworowa u dzieci. Ulotka informacyjna.


Podczas ostatniej wizyty nasz pediatra powiedział,że wrzucam nam do książeczki ulotkę z CZD. Żebyśmy zapoznali się bo to profilaktyka nowotworowa. Wczoraj robiłam porządki, przeglądałam stare badania i w końcu obejrzałam ulotkę. Wrzucam poniżej skan - bo według mnie to ważne informacje. Oby nikt nie musiał z takimi objawami biec do lekarza... 

piątek, 26 kwietnia 2013

Pierwsza kupka po pierwszej zupce (i kaszce).... :/


No i nadeszła to piękna chwila - po przyswojeniu jakiś 10 ml kaszki i 15 ml zupki (reszta znalazła się wszędzie - Wituś ślicznie otwiera buźkę, chce współpracować - tak bardzo, że łapie za łyżeczkę próbując ją sobie wsadzić do buzi i popycha zupkę łapką - a później łapkę wyciera o głowę, fotelik do karmienia, mamusię. Później wydaje z siebie dźwięk zadowolenia - coś jakby "mmmmmmaaap" a to co było w buzi malowniczo pryska na każda stronę) - trzeba zrobić kupę. 
A jeszcze zanim o kupie - pierwsze karmienia łyżeczkowe zajmują strasznie dużo czasu - osoby, które jeszcze nie trenowały niech nastawią się na 30 minut lub więcej, nawet przy malutkich porcjach. I przygotują ściereczki, robocze ubrania i aparat foto do uwiecznienia  tych chwil :)

wtorek, 23 kwietnia 2013

Pierwsza kaszka glutenowa, pierwsza zupka - przepis, proporcje


W poniedziałek nadszedł dzień zlecony przez poradnię metaboliczną w którym mieliśmy wprowadzić nowości. Pierwszą zupkę. Nadszedł i zaczęłam się zastanawiać - jakie proporcje, jak ugotować ten nowy przysmak? Jaką kaszkę - bobovita się reklamuje dosyć intensywnie... I co z zupką? Jak bardzo ma być wodnista? I czy podawać codziennie i zupkę i kaszkę? Czy co jakiś czas?

sobota, 20 kwietnia 2013

Straszne historie o opiekunkach


Pamiętam, jak jakiś czas temu - jak jeszcze nie miałam dziecka trafiłam na historię o posągu. Już wtedy mnie zmroziła (niestety lubię horrory, choć bardzo , ale to bardzo się później boję...). Teraz jestem na etapie ustalania i poszukiwania opiekunki - bo jeszcze półtora miesiąca i czeka mnie powrót do pracy... I powróciły te fatalne i straszne historie o opiekunkach... Poniżej przegląd tych, które na mnie wywarły największe wrażenie - to znaczy - najbardziej się po nich boję...

czwartek, 18 kwietnia 2013

Dobry artykuł o porodach


Krótka notka o porodach. Fundacja Rodzić po ludzku zrobiła badanie przestrzegania standardów - np. znieczulenia na życzenie czy kangurowania.  I z jednej strony mamy olbrzymi postęp z obsługą rodzących - z drugiej strony - cały czas jesteś my na bakier z większością standardów, które są przecież zapisane w rozporządzeniu (w jednym z wcześniejszych postów przywołałam zapisy).
Dlatego warto skorzystać ze szkoły rodzenia - po zajęciach wiadomo, czego można wymagać.

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Krzywica - witamina D3. Podawać czy nie podawać?



Gdy zaczęłam przeglądać fora z wątkami traktującymi o problemach z metabolizmem u niemowląt i małymi/szybko zarastającymi ciemiączkami uderzyło mnie jak wiele mam z łatwością rezygnuje z podawania witaminy D niemowlętom. Część mam nawet oznajmia, że odstawiły witaminę pomimo zaleceń lekarskich i chyba są z tego dumne. A ja zaczęłam się zastanawiać, czy takie kroki są słuszne. Gdybyśmy mieszkały w Grecji, Italii, RPA czy jakimkolwiek innym miejscu, gdzie jest duże nasłonecznienie to nie byłoby o co kruszyć kopii. Ale mieszkamy w Polsce – i praktycznie wszyscy w tej strefie klimatycznej maja niedobory tej witaminy. Przyswaja się ona dopiero od maja – bo wtedy słońce osiąga odpowiednią wysokość i emituje odpowiednie promienie ultrafioletowe – ale ponieważ właśnie wtedy zaczynamy używać kremów z filtrami ochronnymi – nie korzystamy w ogóle z jego dobrodziejstwa. Już filtr o wysokości 6 skutecznie blokuje wydzielanie witaminki. A krzywica nie śpi…

czwartek, 11 kwietnia 2013

Wiosenny spacer


Jakiś czas temu pojawiły się doniesienia o parkach berlińskich. Że się tam nie odśnieża, że każdy wchodzi na własną odpowiedzialność, dzięki temu natura jest taka świeża i nieruszona. A tym bardziej niczym się tam nie sypie. I czytając to byłam zachwycona. Do czasu wiosennego spacerku - gdy napadało śniegu po pachy, a najbliższy nam park praski nie został odśnieżony (to znaczy tylko dwie alejki na krzyż były opługowane). 
Walcząc z wózkiem, brnąc przez zaspy (nawet miniaturowa stanowi wyzwanie!) klęłam na pogodę i zastanawiałam się gdzie te berlińskie mamy chodzą na spacer w zimie. No bo chyba nie kiszą się w domu przez całą śnieżną porę...i chyba nie oblegają centrów handlowych czy innych supermarketów...Berlin jest uznawany za bardzo prorodzinne miasto - więc jak to wygląda? 

wtorek, 9 kwietnia 2013

Zarastające ciemiączko - specjalista w Warszawie


Uff - jesteśmy już po wizycie u specjalisty od chorób metabolicznych w związku z szybko zarastającym ciemiączkiem Małego. Tak ogólnie - Młody jest zdrowy, główkę ma proporcjonalną, także taka jego uroda. Mimo wszystko dostaliśmy parę wskazówek - co robić aby opóźnić proces zarastania. Wizyta kontrolna z powtórzonymi badaniami za dwa miesiące i tyle...
Poniżej info dla rodziców, którzy tak jak ja szukali specjalisty i załamali się terminami w Centrum Zdrowia Dziecka (bo z każdym dniem kolejka się wydłuża, zapisy przesuwają o tydzień, albo dwa...).

sobota, 6 kwietnia 2013

Zabawy dziecięce


Moje dziecko jest już Warszawiakiem - choć nie przywiązuje do takich określeń praktycznie żadnej wagi - to z bólem muszę zauważyć, że ma trochę - hmm - źle... Gdzie tutaj będzie mógł wspinać się po drzewach, czy turlać po trawie (większość trawników jest zawalona psim gównem, choć to nie pole uprawne, które trzeba użyźniać...). Ja nie będę mogła wypuścić go na podwórko, aby razem z rówieśnikami się bawił- bo nawet jeżeli kiedyś zamieszkam w jakimś grodzonym bloku, to zapewne jego koledzy będą w tym czasie orać na zajęciach dodatkowych. Jeżeli oczywiście będzie tam parę dzieciaków - bo przy obecnych wskaźnikach dzietności niedługo będziemy zmieniać przedszkola w domy starców :/

czwartek, 4 kwietnia 2013

Sny w ciąży 2


Dzisiaj drugi ze snów - znajomi pękali ze śmiechu jak im go opowiadałam - oczywiście zwracam uwagę na "puentę" - po niej nie było już nic - po prostu się obudziłam...

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Sny w ciąży


W ciąży miałam fantastyczne sny. Przypomniałam sobie o nich podczas porządkowania papierów ciążowych - miedzy badaniami miałam wsunięte luźno fiszki z zapisami szczególnie śmiesznych snów. Hormony na mnie podziałały fantastycznie - pierwszy trymestr to było niekończące się pasmo sennych cudowności. Nie wszystkie pamiętałam, nie zawsze też miałam czas aby je zapisać - ale parę mi się udało "uchwycić".
 Poniżej jedne ze snów - o tyle dziwny, że wszystko w nim było "reżyserowane" - byłam tam jakby postronnym obserwatorem, który później streszczał co się działo - niesamowite wrażenie, jak w filmach "noir", albo jak w prozie latynoamerykańskiej...(chyba przedawkowałam Cortazara ;)). A najbardziej mnie chyba ucieszyła senna puenta ;)