sobota, 9 marca 2013

Żółtaczka noworodków - fizjologiczna


Dzisiaj parę słów o żółtaczce noworodków - tak zwanej fizjologicznej. Dlaczego nie trzeba się jej bać - jak innych typów, skąd się bierze i kiedy należy mieć się na baczności... 

W każdym szpitalu mają inną "tradycję" dotycząca znakowania żółtaczki fizjologicznej - tam gdzie rodziłam krew do badań pobiera się w trzeciej dobie  życia maluszka, ale są szpitale, które to robią w drugiej dobie i takie, które zlecają taką próbę już po wypisie z oddziału - także zdaje się, że tutaj mamy pewnego rodzaju dowolność...


Żółtaczka noworodków manifestuje się brzoskwiniowym zabarwieniem skóry (dzidziuś wygląda na ładnie opalonego ;-)), zwykle występuje w pierwszym tygodniu życia, a ustępuje do 8 lub 10 doby życia. W większym stopniu może dotyczyć wcześniaków i może u nich dłużej trwać, choć również krwiaki powstałe przy porodzie, czy inne powikłania - typu niedotlenienie - mogą wpływać na długość trwania żółtaczki. Nasz Wituś miał podwyższoną bilirubinę (hemoglobina uwalniana z rozpadających się krwinek zmieniana jest w bilirubinę  a ta normalnie jest "utylizowana" przez wątrobę i wydalana z kupką), a ponieważ miał dodatkowo krwiak podokostnowy - lekarz zalecił fototerapię (bobas leży w samej pieluszce pod lampami emitującymi światło ultrafioletowe z zasłoniętymi oczkami, takie naświetlanie "utlenia" bilirubinę i pozwala na jej wydalenie z moczem) i kroplówkę z glukozy i wapnia. Synek z takim wsparciem uporał się z żółtaczką w ciągu dwóch dni. 
Czasem żółtaczka może przedłużyć się nawet do 2-3 tygodnia życia. To może być związane z karmieniem piersią - oczywiście wtedy są zlecone badania, dzidziuś jest pod nadzorem lekarskim - ale jeżeli poziom bilirubiny jest niezbyt wysoki, dziecko dobrze ssie, rośnie, przybiera na wadze, to nie ma powodów do niepokoju. 

Teraz "breaking news" za lekarzami z Instytutu Matki i Dziecka - badania ostatnich lat wskazują, że bilirubina zaliczana jest do tzw. "zmiataczy" wolnych rodników tlenowych (które uważa się za jedną z przyczyn starzenia się organizmu) - więc możliwe, że jest to jedne z czynników chroniących noworodka, wdrożony przez mądrą matkę-naturę. 

A skąd się bierze w ogóle ta hiperbilirubinemia (tak to się fachowo w slangu lekarskim nazywa)? W trakcie ciąży maluch wszystko dostaje z krwią mamy - również oddycha przez jej krew. Nośnikiem tlenu są krwinki czerwone, więc płód ma ich więcej, a po porodzie nie potrzebuje aż takiej ilości. Nadmiar krwinek czerwonych ulega rozpadowi, zamieniane są w bilirubinę - a wątroba często nie radzi sobie z jej chwilowym nadmiarem. I to cały mechanizm stojący za żółtaczką fizjologiczną.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz