poniedziałek, 11 lutego 2013

Wprowadzanie nowych bodźców dla małego człowieka


Chciałam się pochwalić, jak to ładnie nam idzie wychodzenie z biało-czarnych zabawek, że powoli zmieniam karuzelę i podwieszam już kolorowe zabawki, a Mały je zauważa i dziwi się zmianom (znudzony "rzuca" okiem, następnie zastyga zawieszając wzrok na nowej zabawce i robi takiego śmiesznego karpika ;-)) - ale wczoraj pojechaliśmy do znajomych, którzy mają naprawdę wybajerzone zabawki. Ponieważ ich córcia jest jeszcze mała, wiec na naszym berbeciu posprawdzaliśmy jakie efekty wywołają poszczególne rzeczy (wizualizacje wrzucam przy opisach - wklejam te, które są najbardziej zbliżone do wczoraj testowanych). 

Leżaczek z wibracjami został olany.




Mata edukacyjna z pałąkiem owszem, owszem - została zauważona.




Hiciorem została huśtawka na baterie z karuzelką  i błyskającą lampką. Wywołała u Witka lawinę uśmiechów, zapatrzenie wręcz hipnotyczne i radosne, podniecone gaworzenie. 




Także żegnajcie siermiężne, mało kolorowe, własnoręczne zrobione plansze - dziecko dojrzało już, trzeba zainwestować w migoczące, błyskające, grające stojaki ;-) W taką huśtawkę nie zainwestujemy, chociaż jest świetna - niestety Wituś ma już taką wagę, że mechanizm bujaka ledwo dawał radę - trzeba było go wyłączyć. Mój synek bujanie wywoływał sam - ruchami ciała i lada moment przestałby się już mieścić w kołysce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz