wtorek, 8 stycznia 2013

Rodzaje znieczuleń do porodu


Wiele osób mówiąc co porodzie używa tylko jednego określenia na znieczulenie - zewnątrzoponowe. Tak naprawdę to w chwili obecnej korzysta się z trzech rodzajów znieczulenia - zewnątrzoponowego, podpajęczynówkowego i narkozy.

Zewnątrzoponowe to znieczulenie podawane na prośbę pacjentki przy porodzie drogami natury (poród naturalny to poród saute - bez żadnych leków, znieczuleń i pomocy lekarskiej - typu vacuum. Jeżeli prosisz o znieczulenie - już zmienia się "kwalifikacja" porodu). Ja początkowo nie rozważałam w ogóle znieczulenia - bałam się zastrzyku w kręgosłup. Ale jak przyszło co do czego - to marzyłam aby jak najszybciej zaczęli mnie kłuć, nieważne gdzie - aby tylko trochę odpocząć. Do mojego znieczulenia zjechały dwie panie z anestezjologii - z całym osprzętem - czyli z monitorkiem i okablowaniem, tak aby monitorować moje tętno, temperaturę, etc. Zanim dostałam upragnione znieczulenie musiałam podpisać się na oświadczeniu o wyborze i świadomości z czym ono się wiąże (możliwość zniesienia akcji porodowej, przez jakiś czas po znieczuleniu możliwe bóle kręgosłupa, bóle głowy,itp.), następnie ułożono mnie w "łuk" i miałam się nie ruszać przez chwilę. Nie czułam momentu wkłucia. Założenie cewnika trwało dosłownie sekundę (bo zakładany jest cewnik, tak aby nie kłuć przy kolejnych dawkach - ja dostałam jedną dawkę i nie było potrzeby dodawania środka, ale czasem zakłada się coś w rodzaju pompy, która podaje płyn). Cewnik to rurka przyklejona do pleców ultra mocnym pokostem - dopiero dwa tygodnie po porodzie udało mi się zetrzeć resztki tego kleju. Po podaniu środka poczułam jeden skurcz, a później ulga...


Przy zewnątrzoponowym znieczula się tylko część bóli - parte są jak najbardziej odczuwalne, można się poruszać, można stać, można kontrolować zwieracze, i tak dalej.
Jeżeli chodzi o powikłania - w Szkole Rodzenia spotkałam dziewczynę, która twierdziła, że jej siostra cały czas ma bóle kręgosłupa po tym znieczuleniu - ja uważam, że bóle pleców mogą mieć inną przyczynę - przez 9 miesięcy rosnące bobo zmienia układ naszych kręgów, później w ciągu paru godzin pozbywamy się tego ciężaru, który dosyć długo modelował nam sylwetkę, później zaczynamy karmić (w różnych pozycjach), uspokajamy maleństwo w ramionach, taszczymy do wózka, samochodu, wanienki - raczej tutaj bym upatrywała przyczyn problemów.

Podpajęczynówkowe - podawane głębiej niż zewnątrzoponowe, do przestrzeni podpajęczynówkowej. Jest stosowane przeważnie przy planowych cesarkach. Działa bardzo szybko, redukuje ból - również party, kobieta jest świadoma, ale znieczulenia obejmuje obszar od pasa w dół, unieruchamiając czasowo i to jest główna różnica miedzy tymi dwoma rodzajami znieczuleń.

Narkoza - podawana przy nagłych cesarkach. Generalnie nie słyszałam, aby przy potrzebie szybkiej reakcji ktoś podawał podpajęczynówkowe - ale możliwe, że gdzieś się zdarzyło. Jeżeli jest taka potrzeba, to anestezjolodzy podają odpowiednią mieszankę szybko usypiając do cięcia, później szybko się wybudza kobietę. Jak czekałam na rozwarcie wiedziałam taką akcję - zespół się szybko zbiegł, ojciec został wyproszony (przy cesarkach nie może być obecny - jest to zabieg chirurgiczny, operacja, więc zapewne jest to podyktowane potrzebą zachowania maksymalnej aseptyki) - obgryzał paznokcie przed salą, po minie widać było, że się bardzo denerwuje. W ciągu mniej więcej pół godziny wywieziono dzieciątko i wybudzającą się mamę. 

Inne środki - dolargan, gaz rozweselający - słyszałam, że gdzieś się coś takiego stosuje, ale się nie zetknęłam z tymi środkami,a lekarze i położne jakoś niezbyt chętnie chcieli się na te tematy wypowiadać. Uzyskałam tylko info, że dolargan wolno działał i nie zawsze dobrze znieczulał, a gaz rozweselający nie został dokładnie przebadany - jeżeli chodzi o dokładny wpływ na dziecko, organizm kobiety, przebieg połogu, etc.  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz