wtorek, 22 stycznia 2013

Problemy z karmieniem - jak karmić wcześniaka/maluszka z niską wagą urodzeniową?

Do napisania tego postu natchnęła mnie rozmowa z siostrą, która przypomniała mi jak malutkie były bliźniaki po urodzeniu i jak male miały pyszczki. Były tak małe, że nie mogły chwycić brodawki aby ssać, a siostra nie dostała wsparcia w szpitalu - były dodatkowo wcześniaczkami - i pomimo starań (odciągała pokarm laktatorem elektrycznym) nie udało się otrzymać laktacji i maluchy wylądowały na mieszance. Dlatego tutaj podaję parę rzeczy, które mogą ułatwić życie osobom, które mają podobny, co moja siostrzyczka, problem.

  • Po pierwsze - siara, czyli te pierwsze kropelki pokarmu. Jeżeli maluch ma zaburzony odruch ssania i nawet nie chce lizać brodawki (bo jeżeli wyciśniemy parę kropli to wystarczy, że dzidzuś je zliże - one są tak kaloryczne co strzykawa mieszanki), albo jest w inkubatorze/cieplarce/etc. i nie możemy dać mu piersi jest możliwość zebrania siary i podania maluszkowi za pomocą specjalnego kubeczka/łyżeczki. To zabiera czas i angażuje pielęgniarki, więc nie każdej będzie się chciało pomoc mamie - ale trzeba się domagać.
  • Po drugie: mama musi ściągać pokarm przez cały czas - najlepiej co 2-3 godziny, nawet w nocy (choć w nocy można ściągać co maksymalnie 4-5 godzin). Taki schemat ma ponoć zagwarantować podtrzymanie laktacji, do czasu aż bobas dorośnie do samodzielnego ssania/trafi do mamusi.

- podobno nawet gdy wydzielanie pokarmu zostało zaburzone można dokonać relaktacji (piszę podobno, bo ani ja nie miałam takiego problemu, ani nie znam osoby, która by przeszła przez ten proces). Polega to na intensywnym odciąganiu pokarmu w rytmie "dziecinnym" - co 2-3 godziny, w cyklu (to jest jedno odciąganie!!!) - 7 minut z każdej piersi, potem 5 minut z każdej piersi, i na koniec 3 minuty z każdej piersi (mierzymy czas, nie ilość) - ponoć po paru dniach wznawia się produkcja i można karmić dziecko samodzielnie.


  • Po trzecie metoda dokarmiania - to nie musi być butelka ze smoczkiem, który może zaburzyć ssanie. Kubeczek - pielęgniarki świetnie potrafią karmić tą metodą - widziałam na własne oczy. Maluch musi być w pozycji półpionowej, tułów i główkę musi mieć wysoko uniesioną - do ust przytykamy mały, specjalny kubeczek i pozwalamy aby maluszek sam chłeptał języczkiem mleko. NIE WLEWAMY mu do buzi zawartości. Wbrew pozorom jest to całkiem szybka metoda. Strzykawka/pipeta - do buzi malucha delikatnie wkładamy mały palec i pozwalamy aby zacisnął na nim dziąsełka - przy palcu mamy strzykawkę, pipetę, którą powoli, po kropelce wpuszczamy pokarm. W ten sposób mamy pewność, że nie uszkodziliśmy pyszczka twardym plastikiem. Specjalny smoczek - przygotowany specjalnie dla takiego maleńkiego malucha, ze specjalnym zakończeniem.  
- trzeba pamiętać, że dla takich dzieciaczków mleko odciągnięte podajemy z tylko jednego odciągania i staramy się, aby jak najkrócej było przechowywane. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz