czwartek, 10 stycznia 2013

Lektury dla ciężarnych i nie tylko - o maluszkach


Jak pisałam w jednym ze wcześniejszych postów, warto zapoznać się z paroma książkami na temat opieki nad dzieckiem. To zdecydowanie ułatwia wspólne życie. Ja dostałam trzy książki - odziedziczone po bratanku Wojtka. 

Jedną zakupiłam dla Wojtali jak dowiedzieliśmy się, że jestem w ciąży - tak aby się oswoić z tą myślą. Książka jest pisana przez faceta i dla facetów, ale też nieźle się ubawiłam czytając ją. To był taki łagodny wstęp do rodzicielstwa - uważam, że warto sprezentować ją przyszłemu tatulowi zwłaszcza, że opisuje też stan ciąży i jak ona wpływa na faceta. "Tato to ja - czyli jak być ojcem i nie zwariować" T. Czarneckiego to świetna pozycja - właśnie testuje ją kolega Wojtali, który czeka na córeczkę. Nam ona pomogła - generalnie łatwiej jest się zdystansować do całego tego "błogosławionego" stanu.

Druga książka to - już prezentowana na blogu we fragmencie - "Dziecko dla początkujących" Leszka K.Talko (zresztą oprócz książki polecam również jego felietony - naprawdę pozwalają się zrelaksować i spojrzeć z innej perspektywy na wiele rzeczy). Ta pozycja, tak samo jak pierwsza przywołana, skupia się raczej na "socjologicznych" obserwacjach stanu ducha rodziców i dziecka i możliwości tego ostatniego - z lekką żartobliwą interpretacją, jednakże nie są to podręczniki, z których dowiemy się jak ocenić strukturę kupy.

Ocenić kupę i wiele innych rzeczy, np. co robić z gazami, dlaczego dziecko ma "marmurek" na skórze, jak kąpać, jak nosić do odbicia, kiedy wezwać lekarza i wiele, wiele innych ciekawych i ważnych informacji znajdziemy w dziele o objętości cegły - "Pierwszy rok życia dziecka" H.Murkoff, A.Eisenberg, S.Hathaway z konsultacją naukową M.Krawczyńskiego. Zgodnie z tytułem jest tam opisany każdy miesiąc życia dziecka, w formie poradnika, na zasadzie FAQ - pytanie - odpowiedź. Są też informacje dotyczące mamusi - czyli dieta mamy karmiącej, suplementacje witaminowe, połóg, etc. Mnie te treści się przydały, zwłaszcza, gdy w panice szukałam informacji, czy moje dziecko się najada i czy nie cierpi z pragnienia. Po dzisiejszym ważeniu (4 600 - z wagi przy wyjściu ze szpitala 3700 - czyli 900 g przyrostu w trzy tygodnie) uśmiecham się na wspomnienie tamtego zamieszania, ale wtedy nie było mi do śmiechu. Młode matki często mają podobne koszmary wynikające z przewrażliwienia.

Kolejną książką jest "Język niemowląt" Tracy Hogg - nazywanej zaklinaczką dzieci. Ja podchodzę do tego wydania z dystansem - opinie na jej temat słyszałam różne, od zachwytów po błotne obelgi. Koleżanka nie mogła jej czytać, wściekała się przy każdej próbie przebrnięcia przez te dzieło, a lepiej poczuła się dopiero wtedy, gdy wyrzuciła książkę do śmieci. Inna koleżanka mówiła, że to było jak objawienie - czytała i mówiła "tak, tak , jaka ja byłam głupia", a po zastosowaniu rad Tracy jej życie zupełnie się zmieniło...  Dla mnie jest to książka dostosowana do realiów amerykańskich, gdzie po 6 (lub 8 tygodniach - pisałam o tym w jednym z wcześniejszych postów) mama musi wrócić do pracy i dziecko musi być "samodzielne". Na pewno ma parę pomysłów, które warto rozważyć - np. notowanie godzin karmienia, aktywności i snu rzeczywiście pozwala ułożyć dzień i zaobserwować regularność trybu maluszkowego. Niektóre rzeczy z kolei są maksymalnie wkurzające - rada aby poukładać czas bobasa w bloki mniej więcej trzygodzinne w przypadku noworodków jest chyba tylko pobożnym życzeniem. Dodatkowo wkurza mnie to, że Tracy uważa, że do malucha trzeba się zwracać po imieniu, gdy opowiadamy mu o tym, co będziemy robić, lub co z nim robimy - a do swoich klientem zwraca się per "złotko".
No ale to tylko moja opinia - każda z nas musi wyrobić swoja własna :) na temat polecanych publikacji. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz