czwartek, 31 stycznia 2013

Przygotowanie piersi do karmienia - hartowanie brodawek


Wiem już, że są niektóre kobiety tak przekonane do karmienia piersią, że przygotowują się do tego jeszcze w ciąży (moja współdzieląca pokój w szpitalu właśnie taka była, opowiadała ja hartowała brodawki jeszcze w ciąży) - stąd pomysł na spisanie możliwych sposobów służących przygotowaniu piersi do tego szczytnego zadania :)

Ułożyłam je według mojego widzi mi się - od najmniej według mnie inwazyjnych - po najbardziej dokuczliwe...


  • kremy do brodawek (typu Maltan, Purelan, Ziajka, Lansinoh) - to kremy, którymi można smarować brodawki -przyzwyczajając je do dotyku i wzmacniając ich powierzchnię.

środa, 30 stycznia 2013

Maluchowe zdjęcia :)

Jak każda mama - kolekcjonuję trochę zdjęcia - może nie przesadnie dużo, ale co jakiś czas sytuacyjnie robię fotkę. Tutaj wrzucam zdjęcia naszego Witusia :)


Parę dni po powrocie ze szpitala - jeszcze jako noworodek...


wtorek, 29 stycznia 2013

Problemy z karmieniem - dziecko ma problem ze ssaniem


Zanim pojawiła się położna środowiskowa, która pomogła mi rozhulać laktację, planowałam wycieczkę do poradni laktacyjnej, aby specjalista pomógł określić, czy problem z karmieniem nie leży po stronie malucha.
U mnie przyczyna problemów ze ssaniem była - jak się okazało - banalna. Miałam za twarde piersi i maluch nie mógł dobrze chwycić swoim malutkim pyszczkiem brodawki, która była twarda i obrzmiała. Wystarczyło, że odciągałam trochę mleko przed karmieniem, tak aby pierś była nieco bardziej miękka i voile - problem z głowy. Ja miałam szczęście, ale zdarzają się problemy nieco bardziej złożone.

Do kłopotów ze ssaniem mogą się przyczynić problemy po stronie bobaska, np:
- wygórowany odruch kąsania - mama odczuwa to jako gryzienie; maluch zamiast ssać, gryzie dziąsełkami brodawkę

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Jak długo karmić piersią i jak zakończyć karmienie?


Tutaj podaję informacje za Instytutem Matki i Dziecka - tak na zaś, bo póki co karmię i nie mam zamiaru przestać, no ale wraz z końcem macierzyńskiego będę musiała przejść na mieszankę (praca i karmienie to chyba ciężkie do pogodzenia).
W chwili obecnej jest tak dużo opinii - jedni mówią że pierwsze 6 tygodni jest najważniejsze, inni - i to jest coraz liczniejsza grupa, mówią , aby karmić jak najdłużej do 2 czy 3 roku życia (współczuję matkom - zęby ich pociech na pewno nie raz dają się we znaki). 

Taką najbardziej wyważoną opcją jest zalecenie utrzymania wyłącznego karmienia piersią do 6 miesiąca życia dziecka - i częściowego do końca pierwszego roku (czyli po powrocie do pracy ściągać pokarm laktatorem, w domu karmić dziecko np. wieczorem i rano). Częściowe karmienie ma też pozwolić na wygaszenie laktacji bez większych problemów i boleści związanych z zastojem pokarmu (tylko trzeba pamiętać, że nie odciągamy pokarmu "na maksa", bijąc rekordy w ilości, a tylko tyle, aby odczuć ulgę i aby piersi nie były twarde i gorące). 

Już w piątym miesiącu można podawać maluszkowi pierwsze pokarmy inne niż mleko mamy - i to koreluje z możliwością zakończenia regularnego i wyłącznego karmienia piersią.

niedziela, 27 stycznia 2013

Karmienie - budzić noworodka, czy nie budzić?


Budzić czy nie budzić - oto jest pytanie.
W książkach i wśród wielu internetowych porad znajdują się takie informacje, jak dobudzać naszego kochanego śpiocha na karmienie, bo co trzy godziny, a maksymalnie cztery powinien dostać swoją porcję żarełka.
Jako młoda zestresowana mamusia próbowałam dobudzać mojego synka, ale z mizernymi efektami - krztusił się, nie chciał pić, szybko zasypiał albo przeciwnie rozbudzał się i nie mógł zasnąć z powrotem. W końcu dałam sobie spokój z tymi próbami - a synek i ja od razu zrobiliśmy się szczęśliwsi i mój szkrabik zaczął ładnie przybierać - obecnie waży 5,6 kg (a ma 6 tygodni...przybrał 1,6 kg w ciągu miesiąca).

Co się stało - ano nic takiego, po prostu uszanowałam jego rytm - i teraz "prawda objawiona": większość książek i porad internetowych nie podaje, że rytm karmienia co trzy godziny dotyczy maluchów karmionych mieszanką, które musza być karmione nią regularnie. W momencie gdy karmimy piersią - stosujemy obecnie zalecane karmienie "na żądanie", a to oznacza, że maluch sam steruje kiedy chce dostać pierś. Czasem to może być co 15 minut, a czasem co 3 godziny, a czasem może się trafić 4 lub 5 godzinna przerwa.

sobota, 26 stycznia 2013

Szpital Św.Zofii - ciekawostka

We wczorajszej Gazecie Wyborczej pojawił się artykuł dotyczący Świętej Zofii - nie sądziłam, że w obecnych czasach jeszcze gdzieś trzeba płacić za znieczulenie... To szpital o tak dobrej renomie, a ściągają haracz za wszystko (zresztą jak się okazuje nie tylko tam funkcjonują takie wątpliwe płatności. Czy dobra opina przypadkiem nie wynika z tego, że jak już zapłaciłeś dużo, to mówisz tylko dobrze (redukcja dysonansu pozakupowego)?
I ciekawa jestem, czy zmiana statusu szpitala wpłynie na wysokości opłat, czy zostaną bez zmian.... 






piątek, 25 stycznia 2013

Jak być lepszym rodzicem - opanowac niesforne dziecko

Znalazłam wśród materiałów ze szpitala ulotkę, która wycisnęła ze mnie parę łez - a dokładnie okładka. Chyba jeszcze jestem pod wpływem hormonów ciążowych.

Treści z ulotki niby są znane,ale czasem, kiedy bobas płacze entą godzinę, chyba większość rodziców ulega "załamaniom" - ciężko wtedy o rozładowanie emocji śmiechem (jak jeszcze pomyślałam o maluchach, które lądują w szpitalu na przykład po pobiciu, to w ogóle się rozklejam). Wrzucam skany ulotki - warto pamiętać o tych zasadach.

Ja na razie stosuję 2 - nieco zmodyfikowaną, bo na razie mogę tylko obserwować, co dzidziuś chce "powiedzieć"; staram się stosować 4 (choć czasem zmęczenie amputuje poczucie humoru); stosujemy 5 - świat z pozycji kocyka do zabawy jest naprawdę inny ;-); i wprowadziliśmy 8 - każdego dnia spacerek (lub werandowanie, gdy temperatura spada poniżej -10`C) i kąpiel - w mniej więcej podobnych blokach czasowych. Uporządkowanie świata dla maluszka rzeczywiście porządkuje również świat dla rodziców :)



czwartek, 24 stycznia 2013

Toksoplazmoza w ciąży


Do napisania tego postu skłoniła mnie olbrzymia ilość kretyńskich komentarzy powtarzających się na wielu forach - gdzieniegdzie pojawia się zdrowy rozsądek, ale szybko jest zagłuszany. Mam aktualnie dwa koty, od zawsze w domu były zwierzęta (dziadek był weterynarzem, więc stan zwierząt był różny), toksoplazmozy nie przechodziłam ani ja ani moja siostra. Ponieważ nie chorowałyśmy wcześniej - to podczas ciąży, co kwartał musiałyśmy przechodzić badanie na obecność przeciwciał. Jak pisałam w jednym ze wcześniejszych postów - to badanie obowiązkowe podczas ciąży i każdy lekarz powinien podczas pierwszej wizyty wypisać skierowanie na nie. A to dlatego, że wcześnie wykryta toksoplazmoza jest leczona również w ciąży i przy dobrym prowadzeniu nie powinna skutkować powikłaniami (w przeciwieństwie do cytomegalii, której się nie leczy, ale o tym kiedy indziej).

Parę słów o prawdach i mitach odnośnie toksoplazmozy:
- toksoplazmoza obecnie jest zaliczana do chorób "brudnych rąk" - jest chorobą odzwierzęcą, można zarazić się od każdego zwierzęcia które jest nosicielem - czyli od kota, psa, krowy czy chomika, czy papugi (koty są ostatnim ogniwem w obiegu pasożyta, stąd nagonka na nie). Obecnie najwięcej zakażeń jest po zjedzeniu niemytych owoców czy warzyw - czyli podjadanie w supermarkecie winogronek, czy innych tego typu rzeczy jest groźniejsze niż mieszkanie w schronisku dla zwierząt.

środa, 23 stycznia 2013

Dobry artykuł w Historii GW

X czasu temu, w dodatku do GW znalazłam świetny artykuł o historii położnictwa i o ciężkim losie naszych matek i babek. Moje zdanie jest takie, że w dobie dobrych znieczuleń na życzenie - to mogę rodzic dziecko za dzieckiem ;-)
Niestety nie zawsze tak było...
Zaczęłam poszukiwania tego artykułu - niestety okazało się, że jest on dostępny tylko w płatnych treściach (nawiasem mówiąc przydałaby się opcja jednorazowego dostępu do artykułu i płatność za pomocą sms, bo abonament tygodniowy nie każdemu będzie pasował - na przykład mnie nie pasuje).

Chętni muszą poszukać artykułu w archiwum GW - wersja PIANO.

Mogę tylko powiedzieć, że warto przeczytać i podziękować w duchu za rozwój cywilizacji...

















wtorek, 22 stycznia 2013

Problemy z karmieniem - jak karmić wcześniaka/maluszka z niską wagą urodzeniową?

Do napisania tego postu natchnęła mnie rozmowa z siostrą, która przypomniała mi jak malutkie były bliźniaki po urodzeniu i jak male miały pyszczki. Były tak małe, że nie mogły chwycić brodawki aby ssać, a siostra nie dostała wsparcia w szpitalu - były dodatkowo wcześniaczkami - i pomimo starań (odciągała pokarm laktatorem elektrycznym) nie udało się otrzymać laktacji i maluchy wylądowały na mieszance. Dlatego tutaj podaję parę rzeczy, które mogą ułatwić życie osobom, które mają podobny, co moja siostrzyczka, problem.

  • Po pierwsze - siara, czyli te pierwsze kropelki pokarmu. Jeżeli maluch ma zaburzony odruch ssania i nawet nie chce lizać brodawki (bo jeżeli wyciśniemy parę kropli to wystarczy, że dzidzuś je zliże - one są tak kaloryczne co strzykawa mieszanki), albo jest w inkubatorze/cieplarce/etc. i nie możemy dać mu piersi jest możliwość zebrania siary i podania maluszkowi za pomocą specjalnego kubeczka/łyżeczki. To zabiera czas i angażuje pielęgniarki, więc nie każdej będzie się chciało pomoc mamie - ale trzeba się domagać.

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Ściąganie pokarmu - i przechowywanie (kolekcjonowanie pokarmu)


Parę słów o ściąganiu pokarmu i przechowywaniu - ponieważ nie wszędzie fachowa literatura się do tego odnosi, a na stronach branżowych - typu Avent można znaleźć różne informacje. Ja karmię tylko piersią - ale od czasu do czasu chcę/muszę wyjść na dłużej - np. do szkoły i wtedy zostawiam odciągnięty pokarm i mały jest karmiony nim przez butelkę. Zanim doszukałam się jakiś wiarygodnych informacji o pokarmie, ściąganiu i przechowywaniu trochę minęło czasu - więc tutaj przedstawiam treściwy wyciąg tego, co szczególnie mnie interesowało - może to komuś ułatwi życie ;)

Na początek wygląd i skład pokarmu:
- podczas karmienia maluszek może dostać mleko trzech faz:
             - pierwszą fazę - wodnistą, którą może ugasić pragnienie (dlatego jak jest bardzo          
               gorąco, albo bardzo sucho w pomieszczeniu maluch domaga się piersi, bierze  
               parę łyków i przestaje ssać - po prostu pić mu się chce) - mleko tej fazy może 
               wydzielać się do 5-8 minut karmienia
             - drugą fazę - tłuściutką, taką zupkę mleczną - po pierwszej fazie może 
               wydzielać się do 15 - 20 minuty karmienia
             - trzecią fazę - gęste mleczko, wolno płynące - na deser dla wytrwałych, 
               przypominające śmietanę (część niemowlaków nie lubi wolnego trybu tej fazy i 
               przestaje ssać lub zaczyna się denerwować)

niedziela, 20 stycznia 2013

Przed i po - znajdź różnice


I znowu króciutki kolażowy komentarz - z perspektywy osób niedzieciatych lub jeszcze w ciąży (ale pierwszej, bo podczas drugiej już wiadomo, co nas czeka) - świat rzeczywiście może tak wyglądać.
Ale po urodzeniu dziecka - nie zamieniłabym się. Pomimo tych "nowości" typu zarwane noce czy rozstępy - ciężko opisać zmianę w podejściu, ale dzieje się coś tak fantastycznego, coś co wynagradza wszystkie trudy :-)
Mam nadzieję, że większość mamuś się ze mną zgodzi....



W kolejnym poście wrzucę ciekawą informację dla mamuś karmiących, ciekawostkę laktacyjną, którą ciężko znaleźć w "przewodnikach po dziecku".

sobota, 19 stycznia 2013

Zdjęcie malucha - jego pierwszy raz w mediach ;-)

W końcu - doczekaliśmy się. Wituś jest na zdjęciu w dodatku GW - "Witajcie na świecie" :-)
W jednym z postów pisałam o tym dodatku i jak można się tam znaleźć - my zachowamy dodatek jako pamiątkę dla Naszego Szkraba :-)
I mała aktualizacja - zdjęcia maluchów pojawiają się z opóźnieniem około trzech tygodni - u nas z powodu świąt ten poślizg był większy. I jeżeli ktoś nie zdążył wykupić gazety ze zdjęciem maluszka - to może zamówić sobie wydanie z archiwum GW (taka tam nowość).



piątek, 18 stycznia 2013

Zakupy - mama i maluch

Krótki post - jestem pod niesłychanym wrażeniem marketingu związanego z macierzyństwem. Nagle stałam się członkinią grupy niesłychanie podatnej na chwyty marketingowe - czasem poniżej pasa - wystarczy, że pojawi się odniesienie do dobrostanu maluszka, lub zagra się na mojej chęci bycia dobra mamą (jak najlepszą).

Poniżej kolażowy komentarz - i pytanie: czy tylko ja się tak czuję? 



środa, 16 stycznia 2013

Badania w ciąży i po porodzie - niska hemoglobina a żelazo


W tym krótkim poście chcę zwrócić uwagę na jedną rzecz, którą lekarze kontrolują w trakcie ciąży - czyli poziom hemoglobiny i hematokrytu, które - jeżeli są nisko - mogą wskazywać na niedokrwistość lub nawet anemię.

Z moich luźnych obserwacji wynika, że większość ciężarnych zmaga się z tym problemem - a po porodzie to chyba norma, że z automatu dostaje się wypis z receptą na preparat żelazowy. Post wynika z braku powszechności jeszcze jednego badania, które według mnie może być badaniem ważnym.

Ja zmagałam się z wynikami hb w okolicach 11,5 -11,0, hematokryt (ht)w przedziale 34-32. Jednocześnie lekarz wypisał mi skierowanie na badanie poziomu żelaza i okazało się, że jego poziom mam w normie i to w jej górnym zakresie. Gdyby nie to badanie, to zapewne byłabym pasiona Sorbiferem czy innym Tardyferolem, prawdopodobnie bez zmian w wynikach - ale przy takiej konfiguracji dostałam tylko zwiększoną dawkę witamin B i C.
Lekarz prowadzący stwierdził, że w ciąży trudno jest oczekiwać idealnych norm, opracowanych dla kobiet nieciężarnych i spadek jest jeszcze akceptowalny, natomiast obecność żelaza w takiej ilości we krwi wynika z tego, że nie ma co go wiązać - stąd zalecenie takich a nie innych witaminek, które pomagają we wchłanianiu żelaza.

Także podsumowując - jeżeli okaże się, że macie słabsze wyniki - zawsze proście o badanie poziomu żelaza i zawsze bierzcie preparaty żelazowe na czczo, z towarzystwem witaminy C (obowiązkowo) i np. kwasu foliowego (przyspieszycie wchłanianie i być może unikniecie objawów "ubocznych" po takich środkach - typu zaparcie).

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Zabawki Black&white - raz jeszcze


W ciąży przygotowałam biało-czarne karuzelki dla maleństwa - a teraz mogę potwierdzić ich skuteczność. Rzeczywiście Mały chętniej patrzy na wyraziste rzeczy, z łatwością skupia na nich wzrok i wodzi oczkami. Zachęcona tym zrobiłam dla niego plansze (materiały to kawałek tektury białej i czarny flamaster, w jednym przypadku użyłam jeszcze czerwonego i granatowego mazaka, ewentualnie czarno-białe figurki wycięte np. z gazet).
Jedna plansza wisi przy przewijaku - pomaga uspokoić bobasa, który zazwyczaj jest obrażony na manipulacje w dolnych partiach jego ciałka, druga plansza jest planszą wędrującą - wędruje za małym albo do jego łóżeczka, albo na kocyk "edukacyjny".

Naprawdę polecam - wykonanie to chwila, a naprawdę widać reakcje i zainteresowanie dziecka. 


czwartek, 10 stycznia 2013

Lektury dla ciężarnych i nie tylko - o maluszkach


Jak pisałam w jednym ze wcześniejszych postów, warto zapoznać się z paroma książkami na temat opieki nad dzieckiem. To zdecydowanie ułatwia wspólne życie. Ja dostałam trzy książki - odziedziczone po bratanku Wojtka. 

Jedną zakupiłam dla Wojtali jak dowiedzieliśmy się, że jestem w ciąży - tak aby się oswoić z tą myślą. Książka jest pisana przez faceta i dla facetów, ale też nieźle się ubawiłam czytając ją. To był taki łagodny wstęp do rodzicielstwa - uważam, że warto sprezentować ją przyszłemu tatulowi zwłaszcza, że opisuje też stan ciąży i jak ona wpływa na faceta. "Tato to ja - czyli jak być ojcem i nie zwariować" T. Czarneckiego to świetna pozycja - właśnie testuje ją kolega Wojtali, który czeka na córeczkę. Nam ona pomogła - generalnie łatwiej jest się zdystansować do całego tego "błogosławionego" stanu.

wtorek, 8 stycznia 2013

Rodzaje znieczuleń do porodu


Wiele osób mówiąc co porodzie używa tylko jednego określenia na znieczulenie - zewnątrzoponowe. Tak naprawdę to w chwili obecnej korzysta się z trzech rodzajów znieczulenia - zewnątrzoponowego, podpajęczynówkowego i narkozy.

Zewnątrzoponowe to znieczulenie podawane na prośbę pacjentki przy porodzie drogami natury (poród naturalny to poród saute - bez żadnych leków, znieczuleń i pomocy lekarskiej - typu vacuum. Jeżeli prosisz o znieczulenie - już zmienia się "kwalifikacja" porodu). Ja początkowo nie rozważałam w ogóle znieczulenia - bałam się zastrzyku w kręgosłup. Ale jak przyszło co do czego - to marzyłam aby jak najszybciej zaczęli mnie kłuć, nieważne gdzie - aby tylko trochę odpocząć. Do mojego znieczulenia zjechały dwie panie z anestezjologii - z całym osprzętem - czyli z monitorkiem i okablowaniem, tak aby monitorować moje tętno, temperaturę, etc. Zanim dostałam upragnione znieczulenie musiałam podpisać się na oświadczeniu o wyborze i świadomości z czym ono się wiąże (możliwość zniesienia akcji porodowej, przez jakiś czas po znieczuleniu możliwe bóle kręgosłupa, bóle głowy,itp.), następnie ułożono mnie w "łuk" i miałam się nie ruszać przez chwilę. Nie czułam momentu wkłucia. Założenie cewnika trwało dosłownie sekundę (bo zakładany jest cewnik, tak aby nie kłuć przy kolejnych dawkach - ja dostałam jedną dawkę i nie było potrzeby dodawania środka, ale czasem zakłada się coś w rodzaju pompy, która podaje płyn). Cewnik to rurka przyklejona do pleców ultra mocnym pokostem - dopiero dwa tygodnie po porodzie udało mi się zetrzeć resztki tego kleju. Po podaniu środka poczułam jeden skurcz, a później ulga...

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Szpital Praski - wrażenia po porodzie

Przed porodem pisałam, że wybraliśmy Praski po moim pierwszym pobycie na oddziale gin.-poł i po Szkole Rodzenia. Teraz mogę napisać parę słów więcej - i tak, bardzo się cieszę z tego wyboru. 

Poniżej punktuję najważniejsze rzeczy, które wpłynęły na moją ocenę i jednocześnie są opisem "akcji":
- miły personel i lekarze i pielęgniarki (oczywiście było parę mniej miłych, bo to kombinat i tego się nie uniknie - ale były mniejszością);
- już podczas monitoringu przed porodem (regularne wycieczki na KTG) uzyskiwałam odpowiedzi na moje pytania, nikt nie "zlewał" moich lęków;
- w czasie porodu byłam przypięta non-stop do KTG, ale z możliwością ruchu. Nie musiałam leżeć, bo leżenie potęguje odczucia bólowe - dostałam piłkę do poskakania, mogłam chodzić przy łóżku, mogłam usiąść na stołeczku obok łóżka;

niedziela, 6 stycznia 2013

Cluster feeding - czyli jak długo może jeść noworodek?


W jednym z poprzednich postów pisałam, że warto zapoznać się z publikacjami dotyczącymi bycia mamą. Oczywiście podtrzymuję tamte słowa, jednak wtrącę małe co nieco, o rzeczy która w większości książek się nie pojawia...

Rzecz o karmieniu piersią noworodków/niemowląt. Praktycznie wszystkie poradniki powtarzają to samo - że dziecko powinno jeść mniej więcej co trzy godziny, później ucinać sobie słodka drzemkę i powinno produkować około 5-6 kup dziennie.
Mój bobas - jak już załapaliśmy o co chodzi w karmieniu piersią - miał w poważaniu takie notatki, a ja w lekkiej panice poszukiwałam informacji (oczywiście z podtekstem - co znowu robię nie tak jak trzeba). Otóż jak przypiął się do piersi, to żarł non stop kolor przez około 3 godziny a później robił sobie przerwę na odżywczy sen - nawet i 5 godzin. W książkach pisze - budzić i karmić. A on nie dawał się wybudzić, a próby karmienia przez sen (też zalecane w poradnikach) powodowały, że się dławił i krztusił.

piątek, 4 stycznia 2013

Zdjęcia ciążowe

Znalazłam jeszcze zdjęcia z ciąży - z duuuużym brzuchem - ale mimo wszystko zastanawiam się jak ten mały człowiek w nim się mieścił. Choć mały to pojęcie względne - prawie 4 kg i 59 cm długości to mało nie jest - synek od razu wskoczył na trzeci level rozmiarowy ;)
W kolejnym poście będzie parę słów o wadze w ciąży i po ciąży - ja w ostatnim miesiącu ciąży ważyłam 76 kg, dwa tygodnie po porodzie waga pokazała 65 kg (oczywiście bardzo się z tego cieszę i im szybciej powrócę do swojej wagi, tym lepiej :)).

czwartek, 3 stycznia 2013

Depresja poporodowa


Dzisiaj parę słów o zaburzeniu kwalifikowanym już klinicznie - czyli o depresji poporodowej. W przeciwieństwie do "baby blues" (bo smutek to zupełnie inna rzecz i nie należy utożsamiać go z depresją) - depresja poporodowa może ujawnić się i parę miesięcy po porodzie a czasem nawet po pierwszej miesiączce po połogu lub po zaprzestaniu karmienia piersią (możliwe że winne są znowu zmiany hormonalne). Depresja poporodowa może dotykać od 10 do 20% kobiet, czyli występuje zdecydowanie rzadziej niż smutek poporodowy.

Objawy depresji są podobne do objawów "baby blues", ale o wiele bardziej nasilone: płacz i rozdrażnienie; zaburzenia snu - od nadmiernej senności do bezsenności; zaburzenia odżywiania - od braku łaknienia po mocne obżarstwo; zaburzenia pamięci; stany lękowe - zwłaszcza dotyczące dziecka ale i własnej możliwości zapewnienia mu dobrego bytu i bezpieczeństwa; fizyczne zaniedbanie - przy braku chęci dbania lub poczucia braku sił.  
Jeżeli po trzech, czterech tygodniach utrzymują się cały czas takie objawy, nie słabną lub nasilają się - można podejrzewać depresję, i zwrócić się z prośbą o profesjonalną pomoc. Dobra informacje jest taka, że depresja poporodowa jest stanem który można łatwo i szybko zaleczyć. Zanim poprosimy o wsparcie farmakologiczne - poprośmy lekarza (choć on sam powinien to zrobić) o badanie w kierunku hormonów tarczycy - ponieważ zaburzenie jej funkcjonowania tez mogą dawać takie objawy. Jeżeli ich poziomy będą w normie, można wesprzeć się lekkimi środkami redukującymi lęki.

środa, 2 stycznia 2013

Baby blues - co to jest?


Temat na czasie dla mnie ;)
Są dwa zjawiska, które mogą dotknąć kobietę przeważnie po porodzie, choć "baby blues" może rozpocząć się już w ciąży, pod wpływem hormonów. Samo zjawisko "baby blues" - lub inaczej smutku poporodowego nie jest niczym niepokojącym, ani strasznym. To poczucie zgubienia i frustracji wywołane zdziwieniem, że po porodzie opieka nad dzieckiem nie wygląda tak, jak sobie wymarzyłyśmy. Ja na przykład popłakiwałam, gdy okazało się, że karmienie piersią nie jest takie proste - patrzyłam na synka i na piersi, i próbowałam je rozmasować i siąkałam nosem, bo miało być przecież inaczej, a ja - taka wyrodna matka - nawet dziecka nie potrafię nakarmić (klasyka poporodowa - grają mocno hormony). 
Zazwyczaj smutek poporodowy objawia się przy pierwszym dziecku - przy drugim już wiemy czego się spodziewać, choć oczywiście to nie jest regułą (na sali leżałam z kobietą, która urodziła swoje trzecie dziecko - parę godzin po porodzie bardzo raźno wzięła się za dyrygowanie przez telefon swoją rodziną, mnie pomagała kąpać i przewijać mojego bobasa, chodziła na ploty z pielęgniarkami - jej baby blues zdecydowanie nie dotyczył). 
Od razu zaznaczam - chandra dnia trzeciego (jeszcze inne określenie na ten stan emocjonalny) to nie choroba. Jest to raczej proces adaptacyjny do nowej roli - jest odreagowaniem bardzo ciężkiego zadania, jakim jest poród i uświadamianiem nowych zadań, jakie czekają przed kobietą. Występuje bardzo często - różne źródła podają różne granice - ale od 26 do 85% kobiet może przechodzić takie czasowe rozchwianie emocjonalne (nie ma dokładnych danych, chyba z tego powodu, że jest to bardzo subiektywne uczucie i są różne objawy - więc ciężko badać takie zjawisko). 

wtorek, 1 stycznia 2013

Jak warto przygotować się przed porodem?

Jako młodziutka mama ;) mogę już z perspektywy doświadczenia powiedzieć, co warto zrobić/ co bym jeszcze zrobiła przed porodem - bo po porodzie niektóre aspekty macierzyństwa są co najmniej zaskakujące...
Gdy byłam w ciąży i próbowałam wyobrazić sobie jak będzie wyglądał mój świat po porodzie, widziałam wszystko chyba trochę zbyt lukrowato - nie czytałam książek typu "Pierwszy rok życia" czy "Będę mamą".
Oczywiście szkoła rodzenia przygotowała mnie do niektórych kwestii (i polecam - uczestnictwo w takich zajęciach naprawdę dużo daje, zwłaszcza przyszłym tatusiom), miałam trochę czasopism dla ciężarnych - ale generalnie uważałam, że mój wspaniały instynkt się uruchomi po porodzie i zostanę do razu super mamą.
Niestety - instynkt się owszem - uruchamia, ale są pewne rzeczy, które potrafią zaskakiwać - a zwłaszcza laktacja... Teraz uważam, że gdybym zapoznała się z jedną czy dwoma publikacjami o noworodkach/niemowlakach - uniknęłabym żenujących wypraw do pielęgniarek noworodkowych z pytaniami, po których niektóre wzdychały protekcjonalnie.

Pierwszym zaskoczeniem była zawartość pieluszki małego - oczywiście chodzi o siusiu. To była moja pierwsza wyprawa do dyżurki i to biegiem, z krzykiem, że moje dziecko krwawi - bo w pieluszce mocz był podbarwiony i wyglądał jakby był zmieszany z krwią. Pielęgniarka westchnęła i wyjaśniła, że jest to zjawisko opisywane w każdej książce traktującej o opiece nad maluchem - są to moczany po porodzie. Czyli - po ludzku - moje hormony się wytrącają i parę pierwszych pieluszek może zawierać mocz z ceglastą/ czerwonawą wydzieliną i jest to zupełnie normalne (w końcu przez 9 miesięcy mały był pod ich wpływem, a poród był jednym wielkim koktajlem Mołotowa z hormonów).