sobota, 8 grudnia 2012

(Nie)przyjaciółka zgaga - trochę o farmakologii


Dzisiaj ciąg dalszy moich sposobów na zgagę. W pewnym momencie okazało się, że mały jest już tak duży i tak uciska na żołądek, że musiałam przerzucić się na środki mocniejsze niż naturalne.  Poniżej spis farmakologii, jaką się wspierałam – wszystkie środki konsultowałam z lekarzem albo farmaceutą.  Oczywiście nie jest to spis całego rynku – nie jestem myszką do testowania ;), ale jeżeli doskwiera Ci ból za mostkiem po jedzeniu, bulgotanie w brzuchu, uczucie pełności i dyskomfortu po jedzeniu, skurcze żołądka, nadmierne odbijanie i wzdęcia, pieczenie w klatce piersiowej lub pieczenie gardła po jedzeniu, nudności i ból brzucha związany z gazami lub gorący, kwaśny lub słony smak w tylnej części gardła i trudności w połykaniu – może któryś z poniższych środków pomoże.
  1. Sal Vichy (sól Vichy) – jeden z pierwszych środków poleconych przez lekarza. Małe opakowanie, z okrąglutkimi tabletkami do rozpuszczenia w ciepłej wodzie, które miały ją upodabniać właściwościami do tej słynnej wody z Vichy (stąd też nazwa). Ja miałam rozpuszczać dwie – trzy i pić małymi łyczkami – już parę łyków miało zobojętnić kwas żołądkowy. Parę pierwszych razy rzeczywiście było ok. Później dostałam nakaz zmniejszenia ilości soli w diecie i musiałam odstawić ten preparat – osoby na diecie niskosodowej lub z nadciśnieniem nie mogą z niego korzystać, ponieważ jest mieszanką soli alkalicznych. Koszt 40 tabletek – około 6 pln.
  2. Gaviscon – lek hamujący refluks żołądkowo – przełykowy, substancje w nim zawarte tworzą „pierzynkę” ochronna w żołądku i w ten sposób zapobiegają cofaniu się treści do przełyku. Można stosować go w ciąży i podczas karmienia piersią. Mankament – zawiera związki sodowe, więc znowu – osoby, które są na diecie niskosodowej lub mają problem z nerkami powinny ostrożnie stosować ten lek. Ja miałam jeszcze jeden problem z tym preparatem – ma smak mięty tak intensywny dla mnie, że w trudem zmusiłam się do zużycia buteleczki (to oczywiście jest bardzo subiektywne odczucie). Koszt – około 16 pln za 150 ml (czyli około 9-10 porcji, bo zalecana dawka to 15-20 ml jednorazowo po posiłku i przed snem).
  3. Refluxin M – kolejny ze środków hamujących refluks żołądkowo –przełykowy. Działa zupełnie mechanicznie – jest oparty o alginian magnezu, który buduje barierę zapobiegająca cofaniu się treści żołądkowej do przełyku. Tutaj mamy różnicę taką, że nie ma składników sodowych, a alginian nie podlega trawieniu i nie wchłania się  z przełyku, więc po spełnieniu swojej funkcji jest po prostu usuwany. Ten środek służył mi najdłużej. Minusem było to, że jest to cały czas nowość na polskim rynku i aby go dostać, musiałam składać zamówienie. W Warszawie, w mojej dzielnicy tylko dwie apteki kojarzyły ten środek i ściągały go z hurtowni, musiałam dzień wcześniej prosić o realizację zamówienia. Teraz widzę, że coraz częściej pojawia się na półkach, ale mimo wszystko dalej bym zalecała telefoniczny rekonesans. Koszt – około 22 pln za 10 saszetek.
  4. Renni – jedyny środek w tabletkach do ssania, który testowałam po poleceniu go przez farmaceutę. Miałam mieć spotkanie, nie miałam innych środków ze sobą, a piekło mnie tak, ze myślałam że po otwarciu ust spopielę każdego kto będzie stał w odległości 5 m ode mnie… Niewątpliwym plusem jest wygoda stosowania tego środka, jest dyskretny i wygodny. Zobojętnia kwas żołądkowy, producent podaje, że działa już w ciągu 2 minut. U mnie niestety zobojętniał na krótko. Cena – około 12 pln za 24 tabletki.
  5. Maalox - używałam Maaloxu w płynie, a konkretnie w saszetkach, ponieważ butelka była niewygodna, a saszetki mieściły się nawet do torebeczki. W pewnym momencie okazało się, ze mały kopniakiem wybijał z mojego żołądka wszelkie bariery ochronne, piankowe i musiałam na noc sięgać po coś, co na dłużej zobojętni kwasy żołądkowe (tak abym chociaż mogła zasnąć). Doradzono mi Maalox i okazało się, że działa wystarczająco (ale zaznaczam, ze brałam go tylko na noc) – miętowy smak nie był nieznośny, a działanie wystarczało akurat na tyle długo, abym mogła spokojnie zasnąć. Ale uwaga – zgodnie ze wskazaniami należy przyjmować około 1 godziny po posiłku. Dla mnie to nie stanowiło problemu, ale jeżeli ktoś lubi się najeść tuz przed snem – może mieć problem ze stosowaniem. Koszt -  około 13 pln (butelka 250ml), saszetka (1 porcja) – około 60 groszy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz