piątek, 7 grudnia 2012

(Nie)przyjaciółka w ciąży - ta cholerna zgaga. Jak sobie z nią radzić – środki naturalne.


Dzisiaj parę słów o zgadze – czyli czymś, z czym boryka się większość ciężarnych. Każda z nas na innym etapie może się zetknąć z tym palącym problemem – ja odczułam ją dopiero w połowie ciąży, około 20 tygodnia. Moja siostra (ciąża bliźniacza) już po paru pierwszych tygodniach miała dosyć pieczenia i refluksu. W chwili obecnej brzuszek już mi się obniżył, lekko mi się oddycha i żołądek jakby się odrobinę powiększył ;)- ale przyjaciółka - zgaga mnie nie opuszcza, a w nocy często zaliczam delikatną „cofkę” – gdy czuję jedzenie w przełyku. Przetestowałam parę środków - a poniżej przedstawiam wyniki mojego prawie 20-tygodniowego rekonesansu. Dzisiaj natura – jutro farmakologia :)

Zanim przestawię możliwe środki – pytanie: ciekawe, czy ktoś kiedyś spróbował potwierdzić, czy rzeczywiście – jak zaczyna się piekące piekiełko – to czy dziecku rosną włosy… Dziewczyny, które urodziły malucha bez chmary włosów nie powinny odczuwać problemów ze strony układu pokarmowego ;) Tak naprawdę ta wątpliwa przyjemność jest wynikiem paru składników: hormonów, zwłaszcza progesteronu, który rozluźnia mięśnie, znosi ich napięcie – a zwieracz żołądka to też mięsień; przyrostu wagi w ciąży, a także nacisku ubrań i bielizny – bo wraz ze zmian a kształtów musimy pamiętać o dopasowaniu spodni, spódniczek, bluzek i tak dalej – aby nie uciskać na brzuszek, na maleństwo i na okolice żołądka. Oczywiście rosnąca macica także naciska na żołądek, wymuszając zmianę objętości na mniejszą. No i oczywiście bobas fikając bardzo często trafia ręka lub nogą w te okolice – mix tych wszystkich elementów powoduje, że zaczynamy się męczyć z dolegliwościami ze strony przełyku.

Zacznę na początek od środków naturalnych, stosowanych przez nasze mamy, babcie, prababcie – bo jest to problem towarzyszący kobietom ciężarnym nie od wczoraj, a zdecydowanie lepiej jest, gdy zamiast przyjmować środki farmakologiczne – pozostaniemy przy naturze.
  • Len – a dokładnie siemię lniane lub ziarna lnu (mielone, albo nie). Do nabycia chyba w każdej aptece i w sklepach zielarskich. Koszt opakowania to około 3 pln. Len ma działanie osłaniające przewód pokarmowy – dzięki m.in. związkom śluzowym. Jest wiele przepisów na przygotowanie tego zioła, ale najprostszy to zalać łychę nasion wrzącą wodą i poczekać, aż zacznie robić się coś na kształt kisielu – jest to napar, który już ma moc osłaniająca. Można dodać łyżkę miodu do smaku. Należy pić po jedzeniu. Mankament – nie każdy lubi tę konsystencję i smak.
  • Mleko – zobojętnia kwasy żołądkowe. Ja piłam przed snem ciepłe kakao – ponieważ po podgrzaniu lepiej się wchłania trypofan, który jest aminokwasem delikatnie odprężającym i poprawiającym jakość snu. Mankament – jest to metoda, która działa na krótko i jeżeli nasza zgaga jest regularna i długotrwała, to po godzinie możemy znowu odczuwać dolegliwości…
  • Migdały – są środkiem alkalizującym, czyli zobojętniającym kwasy żołądkowe. Ponoć trzeba je jeść koniecznie ze skórką, aby miały ten efekt – blanszowane się nie sprawdzą. Podobno 3-4 migdały już przynoszą efekt. Pisze podobno, bo nie lubię migdałów i mi nie pomogły, ale prawdopodobnie dlatego, że opory związane z ich jedzeniem były większe niż oczekiwane pozytywne efekty. W każdym razie – na wiele osób działają dobrze i zbierają pozytywne recenzje :)
Z natury to tyle - chyba, że któraś z Was testowała jeszcze inne naturalne rozwiązania - jeżeli tak, to piszcie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz