wtorek, 11 grudnia 2012

Lekka lektura dla umęczonych ciężarnych

Ponieważ już nie mogę patrzeć na poradniki, które są pisane przez "zaklinaczy potwornych dzieci", a którzy jako jedyni potrafią jedynie słuszną metoda sprowadzić dziecię na drogę spokoju, snu i prawidłowego rozwoju - a potrzebowałam (zwłaszcza dzisiaj - gdy po "ważeniu" USG okazało się iż moje dziecię może mieć 4kg +/- 500g) czegoś mocno niezobowiązującego. Czegoś, co spowodowałoby, że zaczęłabym myśleć raczej humorystycznie o przyszłym porodzie i poporodowym znoju mnie czekającym (tak, tak panika i zniecierpliwienie mnie trochę dogoniły).
Wojtek w pracy otrzymał od Koleżanki świetną lekturę - książeczkę Leszka K. Talko "Dziecko dla początkujących". Nie jest to młoda publikacja - pierwsze wydanie było bodajże w 2004, ale wartości satyryczne nie zwietrzały ;) pozwalają na wyjście na orbitę i spojrzenie z dystansu na swoją sytuację :)

Serdecznie polecam wszystkim, którzy potrzebują odrobiny humoru i czegoś innego niż tylko poradnika. Poniżej skan z jednego malutkiego rozdziału. Taka mała próbka umiejętności autora, przy okazji pięknie wpisująca się w dylematy i burzliwe dyskusje mieć/nie mieć dzieci, które umiejętnie pobudzają poszczególne portale... 








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz