wtorek, 27 listopada 2012

Sprawy porodowe - w końcu 1 cm rozwarcia :)


Nie znoszę sukienek – namiotów, bo czuję się jeszcze potężniejsza niż naprawdę jestem. Niestety – na wizytę u ginekologa taki fason jest chyba najlepszy. Nie wymaga długiego”rozpakowywania się”, nie trzeba się gimnastykować czy schylać zanadto – sporo pozytywów. Dodatkowo nie świeci się gołymi pośladkami przy przemieszczaniu na drodze fotel-przebieralnia. Z tego powodu pogodziłam się z namiotowością i zainwestowałam w bodajże dwie podobne „kreacje” :)



Wczoraj był właśnie dzień kontroli, więc dzielnie podreptałam do lekarza. I - hurra- 1 cm rozwarcia, czyli coś powoli, powoli się dzieje. Oczywiście 1 cm wiosny nie czyni, bo i z 2 cm rozwarcia można chodzić parę dni, ale to oznaka, że już coraz bliżej rozwiązania :)

Od 34 tygodnia ciąży jestem na L4 z powodu skracającej się nagle szyjki macicy. Zostałam położona - wraz z hormonami na podtrzymanie - i przygotowywana do porodu, który miał szybciutko nastąpić. A tutaj nagle cisza, maluch chyba stwierdził, że skoro nie chcemy go teraz, to on sobie poczeka - w końcu ma czas :)
Najciekawsze jest to, że kontrola szyjki nastąpiła na moją prośbę. Gdyby nie to, to zapewne Wituś byłby wcześniaczkiem. A ta sytuacja natchnęła mnie do tego, aby napisać jutro jakie badania są obowiązkowe i na co musimy zwracać uwagę przy wypełnianiu karty ciąży, bo jak zaobserwowałam - nie ma tutaj jednego standardu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz