piątek, 23 listopada 2012

Jak wybrać szpital do porodu?


Wybór szpitala to jedna z trudniejszych rzeczy przy przygotowaniach porodowych. Jeżeli mamy parę placówek do wyboru, to zawsze stajemy przed podobnymi pytaniami – czy mają tam dobrych lekarzy; czy obsługa jest miła; czy dobrze się zaopiekują maluszkiem po porodzie; czy podadzą znieczulenie; czy pozwolą na chodzenie, kucanie i czy dadzą piłkę na rozluźnienie; czy tatuś dziecka będzie mógł być z nami przy porodzie; czy wszystko będzie ok…..
Ile jest przyszłych mamuś, tyle pytań i jeszcze troszkę :)

Jest parę rzeczy uniwersalnych, na które trzeba zwrócić uwagę przy wyborze szpitala do porodu (opracowałam poniższe na podstawie rozmów z paroma lekarzami, położną, paroma mamusiami i na podstawie obserwacji własnych z pobytu na oddziale ginekologiczno-położniczym):

  • W chwili obecnej wszystkie porodówki powinny mieć takie same standardy i dofinansowanie, ponieważ ujednolicono zalecenie dotyczące „obsługi” porodu (oczywiście mogą występować pewne różnice – w jednym szpitalu będzie wanna do porodu w wodzie, w innym będą testować gaz rozweselający jako znieczulenie, ale główny „trzon” wszędzie powinien być podobny).
  • Przy porodzie naturalnym – jeżeli partner chce być obecny przy porodzie, to ma taką możliwość.
  • Fizjologiczny poród - bez komplikacji - obsługuje położna, lekarz tylko od czasu do czasu monitoruje stan rodzącej (oczywiście cały czas jest dostępny na wypadek komplikacji!!!). Także bardzo ważna jest współpraca z położną i podporządkowanie się jej poleceniom – one naprawdę wiedzą co robią!!!
  • Jeżeli chcemy rodzić w pozycji wertykalnej (czyli wszelkie odmiany pozycji stojącej), w kucki, i każdej innej poza łóżkiem położniczym (tutaj zaznaczam, że dotyczy to całości porodu, łącznie z druga fazą, czyli wydobyciem dzidziusia) – wcześniej, bo w okolicach połowy ciąży musimy rozejrzeć się za placówką, która to umożliwi i położną, która będzie nas prowadziła. To dlatego, że taki poród wymaga przygotowania zarówno psychicznego jak i fizycznego od mamy i od jej najbliższych.
  • Mamy prawo do przygotowania swojego planu „idealnego” porodu. Taki plan przekazujemy przy przyjęciu na porodówkę, łącznie z niezbędną dokumentacją medyczną. Plan porodu to po prostu spis naszych oczekiwań – w kolejnym poście zamieszczę swój plan porodu, omówiony z położną.
  • Jeżeli jesteśmy zdrowe, mamy zgodę lekarza na poród siłami natury i chcemy skorzystać z opcji rodzenia poza szpitalem – możemy skorzystać z tzw. domów narodzin, gdzie jest się pod opieka tylko położnych, warunki są zbliżone maksymalnie do domowych, intymnych i kameralnych. Z tego co się orientuję, to pierwszy powstał na razie prze Szpitalu Św. Zofii w Warszawie (Żelazna). Jako ciekawostkę mogę podać, że kiedyś było parę takich izb porodowych w Polsce, ale niestety wszystkie pozamykano – więc teraz właściwie mamy powolny powrót do tego, co już kiedyś było.
  • Jeżeli w ciąży dopadły nas jakieś zakażenia, np. cytomegalia – upewnijmy się bezpośrednio w szpitalu, przed porodem, czy lekarze – neonatolodzy (badający naszego noworodka) są przygotowani do opieki nad takim dzidziusiem.
  • NO I NAJWAŻNIEJSZE – staramy się omijać „taśmociągi”, czyli szczególnie oblegane oddziały.  Duża ilość porodów oznacza, że obsługa może być przepracowana, może nie mieć czasu na pogłębianie odpowiedzi na nasze pytania, możemy spotkać się z przepełnieniem, itd.
Jeżeli chodzi o mój wybór – ponieważ mieszkam w Warszawie, wybierałam pośród warszawskich placówek…logicznie… :) Mój wybór to Szpital Praski, a poniżej moje powody:
  • odległość – mam 10 minut piechotą do szpitala, w ostateczności jak czegoś zapomnę, będę mogła wyjść i sobie przynieść ;)
  • ponieważ spędziłam ponad tydzień na oddziale gin-poł. mogłam obserwować obsługę i zasady „obsługi” – pielęgniarki są miłe i rzeczowe, bez problemu udzielają odpowiedzi na pytania, nie naburmuszają się, potrafią pożartować i zapamiętują twarze (ja lądowałam dwa razy na obserwacji, więc słyszałam żarty o deja vu i porównania do domownika – w sympatycznym sosie. Za drugim razem przyjmowano mnie w nocy, z mocnymi bólami, gdzie nie zdążyłam nic praktycznie złapać oprócz wyników badań – pielęgniarka przyniosła mi kubeczek z wodą, zaglądała parę razy do sali sprawdzając jak się czuję. To drobiazgi, ale naprawdę raźniej się poczułam.)
  • sale są dwuosobowe, jeżeli jest taka możliwość to umieszcza się położnice pojedynczo
  • znieczulenie zewnątrzoponowe może być podane na żądanie, bez wskazań lekarskich, jest bezpłatne
  • są dwie sale do porodów fizjologicznych, wyposażone w piłki na których można sobie poskakać w pierwszej fazie porodu – to sprawdzone naocznie, zwiedziłam te sale :)
  • nie ma problemu z porodem „rodzinnym” i tym małżeńskim i tym partnerskim
  • mają sprzęt niezbędny, aby przyjąć niemowlaczka i prowadzić go od 33 tc
  • przyjmują około 100 porodów miesięcznie - czyli około 3 na dobę, a to znaczy, że nikt nie będzie mnie popędzał, kangurowanie maleństwa będzie mogło trwać zgodnie z zaleceniami 2 godziny (a na tym bardzo mi zależało)
  • maluch może być cały czas z mamą
  • dziewczyna, z którą leżałam na obserwacji rodziła tu swoje pierwsze dziecko i chciała rodzić drugie (i urodziła :)) - i to chyba ostateczny argument, przynajmniej dla mnie :)
Oddział położniczy mieści się w starej części szpitala, był odnowiony - ale nie oszukujmy się, to nie jest wygląd supernowoczesnej placówki. Sale są wysokie, mury grube - w lecie było chłodno, w zimie mocno grzeją (aby bobo, które wychodzi z brzuszka, gdzie ma 37 stopni Celsjusza nie marzło - taka optymalna temeraturka dla noworodka oscyluje w okolicach 22 stopni). Ważne info - szpital nie ma kontraktu na odbieranie ciąż mnogich - tzn. jeżeli pogotowie przywiezie ciężarną z bliźniakami, to odbiorą poród , ale NFZ zapłaci im tylko za 1 dziecko, a nie za 2 (jakieś techniczne czary-mary umów medycznych w naszym prorodzinnym państwie). Czy mój wybór był trafiony - to będę mogła stwierdzić po porodzie i na pewno Was o tym poinformuję :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz