piątek, 30 listopada 2012

9 powodów dla których warto jest być w ciąży :)


Jak obiecywałam wczoraj - poniżej ciekawostka, za jedną z gazet dla ciężarówek :)
Ja mam pewnego rodzaju opory przed takimi tekstami – zresztą daję swoje komentarze do gazetowych powodów. Czytając to poczułam się jakbym miała w ręku takie ciążowe Cosmo… Przynajmniej poziom gazetowego komentarza pasuje mi do Cosmo-klimatów.

 A czy któraś Was miała takie motywacje? Albo czy któryś z tych punktów rzeczywiście poprawia Wam nastrój?
  1. JESZ TO, NA CO MASZ OCHOTĘ.  Możesz zajadać się swoimi ulubionymi pierogami, spaghetti, kremówkami, lodami – i nie masz żadnych wyrzutów sumienia. Przeciwnie – jesteś absolutnie usprawiedliwiona, ponieważ teraz wręcz nie powinnaś się odchudzać. Koniec z liczeniem kalorii. Jest pysznie!                                            Nie wiem, jak reszta przyszłych mamuś – ja i tak jadłam, to na co mam ochotę. Czy naprawdę większość świata żeńskiego jest ogarnięta manią odchudzania i liczenia kalorii? Choć z drugiej strony – nikt nie protestował, jak na obiad wciągałam kilogram czereśni…
  2. KONIEC Z ANTYKONCEPCJĄ! Nie musisz zaprzątać sobie głowy pigułkami, plastrami, spiralami, zastrzykami, prezerwatywami – są już zupełnie niepotrzebne. Masz wreszcie święty spokój.                                                                                               No trudno się z tym nie zgodzić. Tutaj widzę Cosmo-myślenie – a co z tymi, co nie stosowali antykoncepcji, tygodniami, miesiącami lub nawet latami starali się o dziecko? Są też osoby, które stosowały naturalną antykoncepcję i osoby które wpadły – a tutaj tylko wypis chemii gospodarczej...
  3. NIE JESZ TEGO, NA CO NIE MASZ OCHOTY.  Na przykład popisowego dania teściowej typu flaczki czy golonka. Wcześniej nie wypadało ci odmawiać. Teraz możesz wymówić się np. zbyt intensywnym zapachem, czy dużą ilością tłuszczu.                    Hmm – rzeczywiście, to korzyść. Ale czy a pewno warto przez pierwszy trymestr wałczyć z mdłościami, a w trzecim z obrzękami, aby wykazać się odrobiną asertywności ;)
  4. UROSŁY CI PIERSI. Są pełne, kształtne, hmm, po prostu – wspaniałe. Jeszcze nigdy tylu facetów nie oglądało się na ulicy za twoim dekoltem. Czujesz się jak prawdziwa seksbomba.                                                                                                        Nie wiem, jak u innych pań, podejrzewam, że jest to indywidualne – u mnie urosły, ale razem z piersiami, a jeszcze przed brzuchem urosły mi ramiona i kark i obrys szczęki na dole tez się zaokrąglił – także z seksbomby były nici. I nikt z panów nie rzucał się i nie proponował mi kawy, herbaty, kieliszka wina, randki…
  5. W ŁÓŻKU JEST SUPER! Większa wrażliwość piersi i całej skóry na dotyk, lepsze ukrwienie narządów, większe wydzielanie śluzu – to wszystko sprawia, że seks jest po prostu odlotowy! Niektóre kobiety przeżywają (zwłaszcza między czwartym a szóstym miesiącem) orgazmy, o jakich dotąd im się nawet nie śniło.                      To trochę złośliwie dorzucam – zwłaszcza końcówka trzeciego trymestru obfituje w ciekawe doznania ;)
  6. TWÓJ MĘŻCZYZNA TROSZCZY SIĘ O CIEBIE JAK NIGDY. Zawozi, przywozi, gotuje, sprząta, robi zakupy, uspokaja, pociesza, przytula. Czy kiedykolwiek wcześniej bez słowa sprzeciwu klękał przed tobą, aby zapiąć ci buty? I czyż sam ten widok nie jest warty zajścia w ciążę?                                                                                         Noo – to jest rzeczywiście fajne. Nie tylko partner, ale ogólnie cała rodzina traktuje mnie po królewsku. Ludzie z pracy tez (przynajmniej traktowali do 34 tygodnia, bo po tym wylądowałam na L4 niestety…) – przy czym odnośnie pracy to mam wrażenie, że to było lękowe – na zasadzie, żeby nie zaczęła rodzić już tutaj, teraz…. i ona jest w ciąży, ma moce magiczne i strzały hormonów, trzeba być ostrożnym ;)
  7. LUDZIE USTĘPUJĄ CI MIEJSCA W KOLEJCE. Tak, to się rzeczywiście zdarza. Może nie za każdym razem, ale coraz częściej. Gdy zostaniesz potraktowana z taka rewerencją, czujesz się taka ważna, jakbyś swoją ciążą ratowała cały ludzki gatunek!                                                                                                     Badania przeprowadzone przez ZDM przeczą temu punktowi… niestety. Akcja dotycząca ustępowania miejsca kobietom w ciąży, niepełnosprawnym i osobom starszym spotkała się z bardzo ciekawą reakcją, ale możliwą do przewidzenia. W najbliższym czasie poświęcę post na opis takich zachowań. Zwłaszcza, że większość takich komentów dają osoby przed 20 rokiem życia, albo i po 20, ale które jeszcze nie myślą o rodzinie. I dobrze – ich prawo. W ich wieku tez nie rozpatrywałam ciąży. 10 lat później zresztą tez nie… A nasze prawo, to móc skorzystać z pewnego rodzaju udogodnień.
  8. NIE MOŻNA ZWOLNIĆ CIĘ Z PRACY. Niewątpliwie wymierną korzyścią z ciąży jest fakt, że jesteś chroniona przed zwolnieniem z pracy. Jeśli masz umowę o pracę na czas nieokreślony, nie można cię zwolnić ani w ciąży, ani w okresie urlopu macierzyńskiego – aż do jego zakończenia będziesz dostawać  zasiłek macierzyński (w wysokości około 100% pensji). Zwolnienie lekarskie w ciąży również jest pełnopłatne.                                                                                                      Tak – to niewątpliwie korzyść – nie stresuję się tym, co będzie teraz, czy wszystko będzie ok. z uposażeniem . Za to denerwuje się nieco myślą, co będzie za pół roku – jak będzie wyglądał rynek, sytuacja na nim, zapotrzebowanie na moje usługi, etc. Ale to chyba nie do uniknięcia…
  9. BĘDZIESZ MIAŁA DZIECKO. Na świecie pojawi się ktoś, kto będzie cię kochał miłością absolutna i bezwarunkową, kto nigdy cię nie zostawi. Niech się schowają faceci – żaden związek damsko-męski nie może się równać tej relacji, jaka łączy matkę i dziecko. Już nigdy w życiu nie będziesz sama.                                   Mówiąc prawdę – to ostatnie zdanie wywołało we mnie dreszcz przerażenia. Czasem każdy chce być sam!!! Oczywiście rozumiem, czy może raczej domyślam się co autorka miała na myśli – ale pierwsze wybrzmienie tego zapisu było nieco duszące… Dodatkowo przez moment przeszła mi myśl, że moje dziecko nigdy mnie nie zostawi, bo będę dla niego maszynką do utrzymywania, ale szybko przypomniałam sobie słowa naszego vice-Pawlaka – dzieci mogą być tez zabezpieczeniem emerytalnym, czymś na kształt czwartego filaru – i od razu lepiej mi się zrobiło na serduszku ;)

 Za: tekst Agnieszki Roszkowskiej

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz